Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną - Św. Maksymilian Maria Kolbe
czwartek, 18 września 2008
5 lat minęło, jak jeden dzień... - wywiad z Kamilem Tusińskim

Wraz z początkiem nowego roku szkolnego publikujemy nasz najnowszy wywiad z Rycerzem Niepokalanej. O małym jubileuszu, animatorstwie i Rycerstwie Niepokalanej rozmawialiśmy z KAMILEM TUSIŃSKIM - animatorem Grupy Dzieci MI w naszej parafii. Gorąco namawiamy do jego przeczytania ;)

Kamil Tusiński - animator Grupy Dzieci MI w naszej parafii

Wraz z początkiem września minęło 5 lat Twojej i Tomka Siedleckiego pracy animatorskiej w Grupie Dzieci MI w naszej parafii. Jaki był to czas?

- Nie był to na pewno czas łatwy, szczególnie na początku przejęcia grupy przeze mnie i Tomka. Przez pierwsze dwa lata chodziliśmy sami na spotkania i nie było to łatwe. Grupa już prawie się rozpadła, lecz po kilku tygodniach brakowało nam tego wspólnego spędzania czasu. Także zaczęły przychodzić pierwsze dzieci i jakoś to ruszyło, choć nie mieliśmy zbyt dużego doświadczenia.

Z czego, co udało się Wam zrobić, jesteś najbardziej zadowolony?

- Najbardziej jestem zadowolony, że wspólnymi siłami wyremontowaliśmy salkę, która jest przeznaczona dla dzieci. W poprzedniej salce takich warunków nie było. Po remoncie przychodziło coraz więcej dzieci, a właśnie ta salka miała zachęcić dzieci do uczęszczania na spotkania.

A czego żałujesz?

- Jeszcze w poprzedniej salce, choć nie było warunków, to jednak także nie było ciekawych tematów. To był trochę stracony czas, ale to już minęło i trzeba patrzeć w przyszłość.

Jakie macie cele do zrealizowania w Grupie Dzieci MI na najbliższy rok szkolny?

- W AKTUALNOŚCIACH Tomek zdążył wspomnieć, że planujemy rozłożyć warsztaty na kilka spotkań i poprzez dobrą zabawę przekazywać dzieciom cel Rycerstwa Niepokalanej.

A jakie natomiast macie plany, marzenia na przyszłość odnośnie tej wspólnoty?

- Aż tak w przyszłość nie wybiegamy. Narazie trzeba zrealizować to, co planujemy na ten rok. Pomysły same przyjdą.

Nic nie może wiecznie trwać i zapewne kiedyś zrezygnujesz z funkcji animatora MI. Czy już wiesz, kiedy powiesz sobie ,,stop"? Jaką chciałbyś pozostawić po sobie grupę?

- Oczywiście, że wiecznie nie będzie to trwać. ,,Stop" powiem sobie za dwa lata, gdy już nie będę miał wyjścia, bo zaczną się studia. Grupę chciałbym pozostawić mocną duchem maryjnym. Z nowym moderatorem grupy ks. Jakubem uda nam się to na pewno. Wierzę w to!

Opiekunem rycerskich dzieci jesteś też w Grocholicach. Jak tam wygląda Twoje ,,apostołowanie"?

- W Grocholicach Grupa Dzieci powstała dość niedawno, więc trudno powiedzieć coś na jej temat. Na pewno nie jest to dobre, że w roku szkolnym 2007/2008 spotkania były tylko raz w miesiącu. Postanowiliśmy wraz z drugim animatorem wspólnoty - Tomkiem, że w następnym roku będziemy się spotykać dwa razy w miesiącu. Zobaczymy, czy grupa zawiąże się i czy powstanie krąg osób, a może w przyszłości Rycerzy Niepokalanej, którzy będą głosić charyzmat maryjny.

Na czym w ogóle polega praca animatora Grupy Dzieci MI?

- Praca animatora polega przede wszystkim na tym, aby oddał się całkowicie temu, co robi. Powinien chcieć, by grupa się rozwijała oraz włożyć w nią całe serce. Nie będę się rozpisywał. Również jest on zobowiązany do tego, aby rozwijać swoją wiedzę na temat grupy, bo animator to osoba, która uczy.

Animatorem Rycerstwa Niepokalanej jesteś nie tylko w Bełchatowie, ale i również w Niepokalanowie - Lasku na rekolekcjach. Co tam robi taka osoba? Czy trudniej być opiekunem grupy w parafii czy na turnusach ojców franciszkanów?

- Na pewno trudniej jest być animatorem w Niepokalanowie - Lasku, ponieważ tam żyje się ze wszystkimi pod jednym dachem aż 5 dni. Przez ten czas można trochę poznać drugiego człowieka. W Lasku nie jesteś tylko animatorem, który uczy, ale również opiekunem, który pokazuje, jak żyć.

Czego możemy życzyć Tobie i Tomkowi z racji Waszego małego jubileuszu?

- Na pewno silnej wiary, opieki Niepokalanej oraz Bożego zapału, a to wszystko na chwałę Boga przez Maryję.

Tego Wam właśnie życzymy.

- Dziękuję.

sobota, 24 maja 2008
Nie płacze, że jedzie na kilka lat do Urugwaju - wywiad z ks. Wojciechem Adamczykiem SCJ

Po niespodziewanie dłuższej przerwie odświeżamy jedną z najpopularniejszych kategorii naszego bloga MI - WYWIADY Z RYCERZAMI. Tym razem na luźne pytania o podróżach, misjach i sporcie odpowiadała luźna z natury osoba - ks. Wojtek Adamczyk SCJ - opiekun Grupy Dzieci Rycerstwa Niepokalanej w naszej parafii. Serdecznie zachęcamy do przeczytania wywiadu ;)

ks. Wojciech Adamczyk SCJ - opiekun Grupy Dzieci MI w naszej parafii

Czy lubi ksiądz podróżować? Jaka była księdza najdalsza podróż?

- Najdalej byłem w Ziemi Świętej, kiedy to zwiedzałem szlaki, którymi kroczył Pan Jezus. To było rok temu. Bardzo miły region, również bardzo fajne przeżycie religijne. Jeśli chodzi o podróżowanie, to chyba jak każdy człowiek, lubię poznawać nowe miejsca i na pewno to jest coś, co się każdemu podoba.

Gdzie ksiądz chciał zawsze pojechać, ale do tej pory nie udało to się księdzu?

- Zawsze chciałem właśnie pojechać do Ziemi Świętej i to mi się udało, a w ostatnim czasie chciałem zwiedzić Amerykę Południową, bo są to piękne rejony z tego, co widziałem na zdjęciach lub w telewizji. Poza tym, że jest tam bardzo ładnie, to żyją tam ciekawi ludzie.

A do Urugwaju chciał ksiądz kiedyś pojechać?

- Zobaczenie Urugwaju nie było moim wielkim marzeniem (śmiech), bo Meksyk, bądź Brazylia czy też Argentyna to bardziej znane państwa, ale myślę, że też nie mam, co płakać.

Wspomniałem o Urugwaju, ponieważ wyjedzie ksiądz wkrótce na misje do tego kraju, co oznacza jego odejście z naszej parafii. Jak ksiądz ocenia 2 lata swojej pracy duszpasterskiej w Bełchatowie?

- To nie mi jest dane oceniać, bo od oceniania jest przede wszystkim Pan Bóg, więc nie odpowiem na to pytanie, bo nie powinno ono być do mnie skierowane.

Czy zdążył ksiądz już się przywiązać do małych Rycerzy Niepokalanej, których był opiekunem od września 2007 roku?

- Od września upłynął już prawie rok, więc mogę stwierdzić, że jest to miłe doświadczenie. Zresztą powiem szczerze, że ja zawsze chciałem pracować z dziećmi, ale nigdy mi się to nie udało, bo do tej pory opiekowałem się młodzieżą lub starszymi grupami. Po prostu nie było do tego okazji.

Ogólnie, gdzie lepiej się księdzu pracowało: w Sosnowcu czy w Bełchatowie?

- (śmiech) To jest bardzo trudne pytanie. Nie da się tych parafii tak zwyczajnie porównać. Są rzeczy, które w Sosnowcu bardziej mnie cieszyły i były bardziej owocne, natomiast w Bełchatowie na pewno łatwiej się pracuje, ponieważ tutaj ludzie są otwarci i chętniej z nami współdziałają, a to wiele znaczy, zaś w Sosnowcu osób zaangażowanych w życie parafii jest dużo mniej, ale już jak się trafi taka osoba, to jest naprawdę głeboko oddana temu, co robi.

Czego, a może kogo będzie księdzu najbardziej żal, wyjeżdżając z Bełchatowa i z Polski?

- Z Bełchatowa będzie mi na pewno najbardziej brakowało księży - moich najbliższych współpracowników. Mam tu na myśli ks. Damiana, ks. Grzegorza, te osoby, z którymi tutaj się spotykam i to jest ludzkie, że jedno musi się skończyć, by coś drugiego mogło się zacząć, natomiast z Polski będzie mi brakowało przede wszystkim rodziców. Nie ma, co ukrywać, że będzie to rozstanie na dłuższy czas. Nie wiem, być może upłyną dwa czy trzy lata, zanim tu spowrotem przyjadę. Będę pewnie też tęsknił za innymi rzeczami i osobami już spoza rodziny.

Co ksiądz będzie robił na misjach w Urugwaju?

- Tak naprawdę to jeszcze nie wiem. Tam są trzy wspólnoty. Jest wydawnictwo i parafia, nawet jest to sanktuarium maryjne, zaś trzecia możliwość to praca w szkole. Tak, więc są to dosyć podobne zajęcia do zajęć w Polsce.

Zmieniamy kategorię pytań. Co ksiądz lubi robić w wolnych chwilach? Czy nie pomylę się, że lubi ksiądz uprawiać sport, a zwłaszcza grać w piłkę nożną?

- Lubię, a nawet uwielbiam (śmiech). Wiadomo, że nie zawsze w wolnym czasie biorę piłkę i idę grać, ale lubię generalnie sport czy też coś obejrzeć w telewizji związanego ze sportem.

Czy ma ksiądz na swoim koncie jakieś osiągnięcia sportowe?

- Gdy przebywałem w Sosnowcu, byłem mistrzem Polski. Tam odbywały się rozgrywki diecezjalne i jako diecezja sosnowiecka zajęliśmy pierwsze miejsce, a ja zostałem najlepszym bramkarzem turnieju. Tak to większość sukcesów osiągnąłem z reprezentacją Polski księży, w której gram do tej pory.

Czy kibicował ksiądz GKS-owi Bełchatów? W końcu bywał ksiądz często na meczach naszej miejscowej piłkarskiej drużyny.

- Tak, bywałem na meczach, ale muszę się szczerze przyznać, że takim z serca oddanym kibicem GKS-u to ogólnie nie jestem (śmiech). Lubię piłkę nożną i dlatego chodziłem na mecze.

A skąd tak właściwie wzięło się określenie księdza: ,,bramkarz w koloratce"?

- To określenie wzięło się z wywiadu, który był zamieszczony w ,,Dzienniku Łódzkim". To była rozmowa ze mną i taki był jej tytuł: ,,bramkarz w koloratce".

Na koniec, czego moglibyśmy księdzu życzyć do dobrego wypełniania nowych obowiązków, czyli głoszenia Chrystusa innym ludziom na misjach?

- Przede wszystkim zdrowia i jeszcze raz zdrowia oraz tego, żeby nigdy mi nie zabrakło gorliwości.

Tego księdzu życzymy. Dziękuję za wywiad.

Z ks. Wojtkiem Adamczykiem SCJ rozmawiał Tomek Siedlecki (Tymyk) ;)

niedziela, 28 października 2007
Maryja jeszcze mnie nie ,,wylała" z roboty - rozmowa z o. Piotrem Lenartem

Dziś, 28 października, Rycerstwo Niepokalanej w Bełchatowie przeżywa 2 małe rocznice, tj. 2. rocznicę założenia Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci w naszej parafii, które istnieją w ramach MI oraz 1. rocznicę powstania naszego bloga rycerskiego. Z tej okazji przygotowaliśmy dla internautów kilka niespodzianek. Wczoraj wieczorem odbył się czat z ks. Wojciechem Adamczykiem - opiekunem Grupy Dzieci MI, zaś dzisiaj prezentujemy drugą niemałą atrakcję - wywiad z o. Piotrem Lenartem - franciszkaninem i redaktorem naczelnym ,,Rycerza Niepokalanej" ;) O. Piotra pytaliśmy o samo czasopismo, ,,podsumowaliśmy" po części Jubileuszowy Rok Rycerstwa Niepokalanej i podjęliśmy temat formacji animatorów MI, za którą odpowiedzialny był o. Marek Kontowicz. Zapraszamy do przeczytania tego wywiadu. Na pewno nie pożałujecie! :D

O. Piotr Lenart - franciszkanin, redaktor naczelny ,,Rycerza Niepokalanej"

Jest ojciec redaktorem naczelnym "Rycerza Niepokalanej". Na czym polega rola ojca w tym czasopiśmie?

- Mogę odpowiedzieć na dwóch poziomach: 1) duchowym, 2) ludzkim. Na pierwszym poziomie, duchowym, moja rola polega na nieprzeszkadzaniu Niepokalanej, która jest Właścicielką i prawdziwym Redaktorem Naczelnym Jej pisma. Staram się więc robić maksymalnie to, co się Jej podoba lub żeby się Jej przypodobać... I być może nie jest tak najgorzej, skoro już ponad 6 lat mnie tu trzyma i jeszcze mnie nie "wylała" z roboty ;) A jeśli chodzi o drugi poziom - nazwijmy go "techniczny" - to moja praca polega na zbieraniu materiałów (artykułów, zdjęć), wymyślaniu tytułów, obróbce (redakcji) tekstów, projektowaniu okładki itp. Czasami sam coś napiszę. No i na poskładaniu tego wszystkiego w jeden numer.

Jak długo ojciec pracuje w wydawnictwie "Rycerza Niepokalanej"? Czy nadal cieszy ojca działanie na rzecz czytelników właśnie tej gazetki?

- Jeśli chodzi o czas pracy, to zwykle pracuję od 9:00 do 16:00, czasami dłużej, czasami krócej, w zależności od wynikłej sytuacji i okoliczności. Np. gdy terminy naglą, trzeba już zamknąć numer i oddać do druku, to czasem trzeba przysiąść dłużej w pracy. A jeśli chodzi o radość, to zacznę od końca: "Rycerz Niepokalanej" nie jest "gazetką". To tak, jakby powiedzieć, że boeing jest samolocikiem. Póki co "Rycerz" jest jeszcze jednym z największych miesięczników katolickich w Polsce, którego nakład przekracza 115 tys. egz. W ogóle popieram ten nurt, który krytykuje nazywanie jakichkolwiek czasopism katolickich "gazetkami", bo przecież "gazetki" kojarzą mi się raczej z takimi szkolnymi wywieszkami na tablicy ogłoszeń (to tak trochę czepialsko). A teraz jeśli chodzi o to, czy nadal coś mnie cieszy, znowu się przyczepię, bo pytanie nie jest trafne, jeśli chodzi o zakonnika, a zwłaszcza rycerza Niepokalanej (czyli człowieka całkowicie oddanego Niepokalanej), a jeśli bowiem świadomie oraz dobrowolnie podjąłem tę drogę - życia zakonnego i bycia blisko Boga, to musi ona cieszyć.

Czy przydarzyła się kiedyś ojcu jakaś śmieszna historia w pracy?

- Jeśli chodzi o jakąś gafę lub wpadkę, to czasami coś tam się wydarzy takiego w pracy. A jeśli o jakieś zabawne zdarzenia, to niemalże codziennie. Nie zapominajmy, że jestem franciszkaninem - i to już jest wystarczający powód, żeby w każdym dniu wydarzyło się coś śmiesznego; radość franciszkańska - coś w tym jest i to jest jakiś nieodłączny element naszego życia, naszego charyzmatu, naszej codzienności. Skądś się to bierze, a myślę, że wypływa to z bliskości Pana Boga i Niepokalanej - wszak codziennnie 3-4 godziny z Nim i z Mamą Niebieską rozmawiamy. Aaa, przypomniała mi się jedna taka śmieszna sytuacja, na szczęście w porę zauważona przez korektę. Mianowicie, jak wiadomo, w Rycerstwie staramy się o jak największą chwałę Bożą, więc ktos napisał tekst i popełnił jedną literówkę, zamiast napisać, że chodzi o jak największa chwałę Bożą, napisał: "i tu nie chodzi o większą, ale o jak największą chałę Bożą". No i na szczęście taka "chała" nie przeszła :-)

Czy w najbliższym czasie planowane są jakieś nowości w "Rycerzu"?

- To trudno przewidzieć, wszak Niepokalana jak coś wymyśli, to w najmniej oczekiwanym momencie, więc całkiem możliwe, że coś zaskakującego w "Rycerzu" się pojawi. Proszę śledzić każdy numer, naprawdę warto! :)

Małymi krokami zbliża się koniec Jubileuszowego Roku Rycerstwa Niepokalanej. Czy wszystkie zaplanowane obchody odbyły się po myśli franciszkanów?

- Oj, trudno mi jest odpowiedzieć, gdyż nie jestem rzecznikiem prasowym franciszkanów, ani nawet niepokalanowian. Niestety, nie przeprowadzałem też badań nad stanem myśli franciszkańskiej, więc w tej kwestii okazuję się dość wielkim ignorantem :( Natomiast od siebie mogę powiedzieć, że przeżywam jeden niedosyt, związany z jednym z jubileuszy tego Roku MI, a mianowicie z 85 - lecia "Rycerza Niepokalanej" w styczniu - praktycznie ta rocznica przeszła niezauważona. Za to bardzo mnie cieszy rozmach, jaki towarzyszył Jubileuszowi.

W niedzielę 21 paździenika br. Rycerze Niepokalanej świętowali 25. rocznicę kanonizacji Św. Maksymiliana Kolbe. Jak ojciec myśli, czy założyciel MI wciąż jest popularny wśród ludzi?

- Bardzo - tak myślę - i to na całym świece. Myślę, że w rankingu najbardziej popularnych na świecie świętych katolickich o. Maksymilian Kolbe znalazłby się bardzo wysoko :-) Z drugiej strony jednak myślę, że nie o to chodziło Maksymilianowi, by być najpopularniejszym świętym, gdy w 1912 roku napisał sobie w "Regulaminie życia" słowa: "Muszę być świętym - i to jak największym". Bowiem najbardziej chodziło mu o to, żeby przez jak największą świętość przynieść Panu Bogu maksymalnie wielką chwałę. Zresztą bardzo chciał współzawodniczyć z innymi ludźmi, by go w tej mierze świętości prześcigali - i tak wszyscy wzajemnie dopingowali się w tej świętej rywalizacji o jak największą chwałę Bożą.

Także w tym miesiącu, a dokładnie 16 października, obchodziliśmy 90. rocznicę założenia Rycerstwa Niepokalanej przez O. Maksymiliana. Z tej racji czego ojciec pragnie życzyć Rycerzom oraz sobie?

- Tylko tego, czego Niepokalana sobie i nam życzy. A czego Ona sobie życzy? Myślę, że na pewno świętości: aby każdy z nas był świętym, czyli szczęśliwym, zbawionym.

Jak ojciec uważa, czy to tylko czysty zbieg okoliczności, a może coś więcej, że kard. Karol Wojtyła został wybrany na papieża równo 61 lat później od dnia, kiedy to 16 października 1917 roku powstało w Rzymie MI?

- Ktoś kiedyś powiedział, że w świecie wiary nie ma przypadków, że są one tylko w gramatyce. Kard. Karol Wojtyła z okazji 60 - lecia MI powiedział w Rzymie: "O. Kolbe odkrył tajemnicę Niepokalanej, a odkrył ją nie tylko jako największe piękno wszechświata stworzonego, ale nade wszystko jako siłę, przepotężną energię, którą chciał przekazać innym. I w tym właśnie celu urzeczywistnił całe swe dzieło dając mu nazwę: Rycerstwo Niepokalanej". Dokładnie rok później, 16 października, w samą rocznicę założenia MI, został wybrany papieżem, a hasło jego pontyfikatu brzmiało "Totus Tuus". To nie mógł być przypadek, ale zrządzenie Bożej Opatrzności. Ciekawe jest też, że 25 lat temu, kiedy Jan Paweł II kanonizował o. Maksymiliana Kolbego w Rzymie, Prymasa Polski Józefa Glempa reprezentował bp Ignacy Jeż, który zmarł w tym roku, w Rzymie, 16 października, w 90. rocznicę założenia MI - to chyba też ma jakąś wymowę...

Ojciec jest również opiekunem Młodzieżowego Ruchu Rycerstwa Niepokalanej. Jaki jest cel tego stowarzyszenia?

- Młodzieżowy Ruch MI dąży do tego samego, co całe Rycerstwo Niepokalanej: "Zdobyć cały świat dla Chrystusa przez Niepokalaną". Tyle, że realizację tego celu zostawia gorącym, pełnym zapału, entuzjazmu i poświęcenia młodym sercom, oddanym całkowicie Niepokalanej.

Podobno ojciec zarządza stroną internetową Niepokalanowa oraz Rycerstwa Niepokalanej? Czy trudno jest kierować tak dużym serwisem?

- Tak się złożyło, że bardzo zainteresował mnie internet i możliwość głoszenia idei rycerskich, posługując się tym środkiem. W niedługim stosunkowo czasie nauczyłem się najpierw html-a, a potem języka skryptowego (php), no i zacząłem eksperymentować z tworzeniem stron. Teraz jest ich tak dużo, że przydałby się cały zespół współpracowników w prowadzeniu tych stron. Najbardziej rozbudowana witryna, prowadzona przeze mnie, to niewątpliwie Niepokalanów On-line (www.niepokalanow.pl), który ma tak wiele podstron, że do każdej przydałby się z tuzin pomocników, np. do prowadzenia serwisu MI (www.niepokalanow.pl/mi), księgarni internetowej (www.niepokalanow.pl/wof), czy dzieł MI: MRRN (www.niepokalanow.pl/mrrn), Apostolskiej Grupy Rycerskiej (www.niepokalanow.pl/agr), Rycerstwa u Stóp Krzyża (www.niepokalanow.pl/rnsk), rycerskiego forum (www.niepokalanow.pl//forum), rycerskich blogów, itd. Obecnie pracuję nad unowocześnieniem strony głównej Niepokalanow.pl - mam nadzieję, że od stycznia 2008 roku ruszy ona już pełną parą :) Poza tym prowadzę strony czasopism rycerskich: "Rycerza Niepokalanej" (www.rycerz.franciszkanie.pl), "Rycerza Młodych" (www.rm.franciszkanie.pl), "Małego Rycerzyka Niepokalanej" (www.mrn.franciszkanie.pl), "Informatora Rycerstwa Niepokalanej" (www.mi.franciszkanie.pl/irn) oraz rycerskich wspólnot parafialnych (www.mi.franciszkanie.pl). Jest więc tego bardzo dużo, ale jakoś po malutku - z pomocą Niepokalanej - sobie z tym wszystkim radzę :-)

Równo rok temu powstał blog naszej bełchatowskiej wspólnoty MI. Za pośrednictwem tej strony na różne sposoby chcieliśmy przybliżyć ludziom Boga i Maryję, np. poprzez specjalne czaty, na których zresztą ojciec gościł. Moje pytanie brzmi: czy za pomocą internetu jest możliwe nawrócenie zagubionych osób?

- No cóż, nawrócenie i wiara, to sprawa Pana Boga. Jeśli On zechce, to i przez internet może do Siebie kogoś pociągnąć. Internet jest jednym ze środków, jakimi każdy rycerz w codziennej walce o lepszy świat może wykorzystywać, wszak św. Maksymilian mówił, że MI wykorzystuje w swej pracy "wszelkie środki, byle godziwe". Kiedyś wpadliśmy on-line na pomysł, by propagować w necie trochę przerobione hasło MI: "Zdobyć cały ch@t dla Chrystusa przez Niepokalaną" - ale na razie jakoś nie chwyciło... :/

Wraz z naszymi przyjaciółmi z Rycerstwa Niepokalanej niedawno dowiedzieliśmy się o rzekomym odejściu o. Marka Kontowicza z Niepokalanowa Lasku, który odpowiadał za formację animatorów MI. Czy mógłby ojciec zdradzić nie tylko nam, ale i innym oczekującym odpowiedzi na to pytanie, czy jakiś nowy franciszkanin przyszedł na miejsce o. Marka do Lasku oraz czy zajmie się on formacją i organizowanymi kilka razy do roku - zjazdami animatorów?

- To zależy od przełożonych, od prowincjała, jaką decyzję podejmie. W kwietniu odbędzie się Kapituła prowincjalna i wtedy zapewne jakieś zmiany personalne będą, także w Lasku, tym bardziej, że zanosi się na to, że i przełożony Lasku się zmieni. Musimy, więc uzbroić się jeszcze w cierpliwość i poczekać na decyzję naszych przełożonych. Pamiętajmy też, że młodzież rycerska ma swojego delegata w Zarządzie Narodowym MI w Polsce, który odpowiada za sprawę formacji i animacji młodzieży oraz animatorów wspólnot młodzieżowych w Polsce. Jest nim s. Teresa M. Michałek ze zgromadzenia Sióstr Mniejszych Maryi Niepokalanej. Warto, więc też z nią nawiązać kontakt i pytać o zjazdy czy spotkania animatorów grup młodzieżowych.

Bardzo serdecznie dziękuję ojcu za udzielenie odpowiedzi na moje pytania ;)

Z o. Piotrem Lenartem rozmawiał Tomek Siedlecki (Tymyk).

niedziela, 24 czerwca 2007
Uwielbiam, po prostu uwielbiam nocne czuwanie w Niepokalanowie - rozmowa z Elżbietą Janaś

Wraz z początkiem wakacji pragniemy zamieścić wywiad z następną Rycerką z naszej wspólnoty, a jest nią Elżbieta Janaś, która odpowiadała na pytania związane z ostatnimi wydarzeniami w bełchatowskim MI oraz własnymi planami na wakacje. Gorąco polecamy przeczytanie tej rozmowy.

Elżbieta Janaś - Rycerka Niepokalanej, była odpowiedzialna za poczty sztandarowe

W sobotę 9 czerwca miała siostra możliwość uczestniczyć w wyjeździe do Łodzi - Łagiewnik z okazji Dnia Dziecka. Jakie wrażenia przywiozła siostra z tej pielgrzymki?

- Jestem bardzo szczęśliwa i zadowolona, że kolejne dzieci wstąpiły do Rycerstwa Niepokalanej. Wrażeń także dostarczył mi najważniejszy punkt pielgrzymki, czyli Msza Święta, która była owocna, gdyż syn mojej koleżanki - Maciek Bielach, został Rycerzem. Poza tym piękne było również skupienie tych małych uczestników i to, że odnalazły się w wielkim kościele.

Co siostrze najbardziej spodobało się podczas tego wyjazdu?

- Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki animatorzy Grupy Młodzieży przeprowadzali poszczególne konkursy. Mieli oni wszystko przygotowane perfekcyjnie. Zazwyczaj jest widać, jak ,,ktoś coś robi z marszu". Czasami same obawy organizatorów rzucają się w oczy, a tutaj nasza młodzież bardzo się postarała. Dzieci chętnie angażowały się w te konkusry, w odpowiadanie na pytania. Niezwykle fajne było też podzielenie najmłodszych na grupy,w których musieli troszeczkę pomyśleć, zastanowić się, zanim rozwiązali przygotowane dla nich zadania. Na pewno animatorzy mogli wtedy dostrzec, jaką wiedzę mają dzieci i to właśnie bardzo mi się spodobało.

W Łodzi - Łagiewnikach do Rycerstwa Niepokalanej wstąpiło 5 dzieci z Grupy Młodzieży. Czego siostra życzy naszym młodym, nowym Rycerzom?

- Przede wszystkim tego, żeby nigdy nie zapomnieli o Maryi, bo dla Niej się poświęcili, oddali Jej swoje serca. Żeby zawsze byli przy Niej blisko, zawsze do Niej się zwracali ze wszystkimi problemami, no i również tego, żeby umieli przywołać innych do Niepokalanej, rozszerzać Jej kult.

W Rycerstwie Niepokalanej opiekowała się siostra pocztami sztandarowymi. Jak długo to trwało?

- Sztandarami opiekowałam się około 15 lat. Moim zadaniem było przygotowanie i zorganizowanie pocztów sztandarowych podczas wszystkich uroczystości parafialnych oraz procesji. Do moich obowiązków należało także pójście przy sztandarze Niepokalanej w delegacji do innych parafii.

Czy to, że siostra zawsze chodzi przy sztandarze rycerskim wraz z siostrą Bogusią to po prostu czysty zbieg okoliczności czy zasada, której siostra się trzyma?

- Powiedziałabym, że to zasada, gdyż należę do Rycerstwa i wydelegowano mnie, jako osobę, która ma stać przy sztandarze, choć już w ogóle nie opiekuję się pocztami, i nawet miałam w Niepokalanowie - Lasku kilka wykładów ojca Stanisława Piętki, jak się przy nim stoi. Jest takie słynne powiedzenie, że ,,sztandar to nie chusteczka na wietrze, zawsze stoimy, jak żołnierz na warcie" i ja bardzo tego się trzymam, bo to jest mój cel. Dopóki będę mogła, to będę stała przy ,,Niepokalanej". Jest to dla mnie niezwykle ważna sprawa i jestem z tego dumna.

W tym miesiącu obchodziliśmy wspomnienie Niepokalanego Serca Maryi. Czy ten dzień obchodzi siostra jakoś szczególniej?

- Tak jak w piątek w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, tak i w sobotę byłam oczywiście na Mszy Świętej. Przyznam, że mam niedosyt, iż w to wspomnienie Niepokalanego Serca Matki Bożej nie idzie procesja. Dawno, dawno temu poprosiliśmy proboszcza o rozpatrzenie tej propozycji, gdyż w piątek procesja jako, że jest to dzień po zakończeniu oktawy Bożego Ciała i święto patronalne księży Sercanów, odbywała się ona normalnie. Dodaliśmy, że jako Rycerze Niepokalanej, choćby było nas mało, to i tak bardzo chętnie uczestniczylibyśmy w niej w sobotę, ale ksiądz oznajmił nam, że są śluby, sprzątanie i on nie zgodzi się. Właśnie ta decyzja sprawiła, że pozostał u mnie spory niedosyt, bo pragnęłam, aby w wspomnienie Serca Maryi była Litania, a po niej, żeby iść procesyjnie wokół kościoła. Jednak mam głęboką nadzieję, że kiedyś jeszcze tak będzie, jak chcielibyśmy. Ale tak jak powiedziałam na początku podstawą dla mnie w tym dniu jest Msza Święta, Różaniec i ogólnie modlitwa ku czci Serca Niepokalanej.

Zbliżają się wakacje, dlatego w tym radosnym czasie nie będzie spotkań Rycerstwa Niepokalanej ze względu na wiele wyjazdów. W jaki inny sposób będzie działać, spotykać się nasza bełchatowska wspólnota?

- Przede wszystkim będziemy się spotykać w pierwszy piątek miesiąca, bo o godzinie 19:00 Rycerstwo ma swoją adorację i Różaniec. Na pewno też będziemy się widzieć w pierwsze soboty, gdyż mamy wtedy Msze Święte i potem 15 - minutową modlitwę oraz rozważania Tajemnic Różańcowych w Kaplicy Najświętszego Sakramentu.

Czy w tym roku bełchatowskie MI wybiera się na Ogólnopolskie Czuwanie Rycerstwa Niepokalanej w Niepokalanowie pod koniec lipca?

- No pewnie. Ja jestem pierwszą osobą (śmiech). Na 100 % jadę i już nie mogę się doczekać. Uwielbiam, po prostu uwielbiam ten wyjazd. Na nocnym czuwaniu zawsze jestem do końca. Potem idę ze sztandarem lub darami, chociaż w tamtym roku nie szłam, ani z tym pierwszym, ani z tym drugim. Wspaniały jest Różaniec i te modlitwy, które co roku przygotowuje inna wspólnota rycerska. Najbardziej spodobało mi się to czuwanie przygotowane przez Tarnów. Naprawdę ta noc jest niezwykła. Do samego rana nawet jednej godzinki nie prześpię, a później według tradycji zaczyna padać deszcz i muszę iść do autokaru, aby przebrać się, bo jestem cała mokra (śmiech). W tamtym roku też tak było.

Jak siostra podsumowuje kolejny rok szkolny, w którym działało nasze Rycerstwo Niepokalanej?

- Wydaje mi się, że ten rok był bardzo owocny, bo byliśmy organizatorami Dnia Skupienia, na który przybył o. Ryszard Żuber z Niepokalanowa i wygłosił do nas ciekawe konferencje. Poza tym mam wiele pięknych wspomnień z pielgrzymek odbytych w minionych miesiącach.

Czy ma już siostra jakieś własne plany na wakacje?

- Oczywiście. Na pewno oczekuję na wyjazd na Ogólnopolskie Czuwanie MI w Niepokalanowie pod koniec lipca. Dalej wybieram się na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy, której nie mogę się doczekać. Już przygotowuję się do niej, tak fizycznie, jak i duchowo. Również wyjadę do mamy na wieś, gdzie trzeba troszkę popracować. Resztę czasu spędzę na miejscu w Bełchatowie. Tutaj będę chodzić na Msze Święte i do Kaplicy przed Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

Serdecznie dziękujemy siostrze za poświęcony nam czas. Życzymy udanych wakacji.

- Dziękuję i nawzajem. Szczęść Boże.

Z siostrą Elą dyskutowali: Kamil Tusiński i Tomek Siedlecki. Niewykluczone, że następny wywiad zostanie przeprowadzony w ciągu wakacji, ale jak w rzeczywistości się stanie, to już słodka tajemnica administratorów bloga ;-D

sobota, 19 maja 2007
Jestem młoda i cieszę się z życia - rozmowa z Józefą Poryzałą

Po nieoczekiwanie dłuższej przerwie administratorów naszego bloga MI, którzy w ostatnich tygodniach musieli skupić sie bardziej na nauce, nadrabiamy straty i publikujemy kolejny wywiad z Rycerzem Niepokalanej. Majowym gościem nie mógł być nikt inny, jak Józefa Poryzała - babcia Józia. Rozmawialiśmy z nią wiele na temat kapliczki, ale i również o Dniu Skupienia MI, który organizowała nasza rycerska wspólnota oraz o rocznicach, które przeżywaliśmy 13 maja br. Zapraszamy do przeczytania tego, co powiedziała nam babcia Józia:

Józefa Poryzała - Rycerka Niepokalanej i nasza babcia

Przeżywamy obecnie miesiąc maj poświęcony szczególnie Maryi. Czy może nam babcia powiedzieć, w jaki sposób wielbi w tym pięknym czasie Matkę Bożą?

- Ja bardzo wielbię Matkę Bożą, np. modlitwą. Gdy nadchodzi maj, chodzimy do kapliczki, przy której śpiewamy. Na naszych nabożeństwach najpierw witamy Maryję pieśnią ,,O Maryjo, witam Cię", potem odmawiamy dziesiątek Różańca i śpiewamy ,,Litanię Loretańską", modlimy się w intencji Ojca Świętego, do modlitwy dołączamy też nasze intencje. Później śpiewamy już poszczególne pieśni do Maryi. Każde spotkanie kończymy pieśnią ,,Panience na dobranoc", czasami ,,Wszystkimi naszymi dziennymi sprawami". Ogółem jestem bardzo zadowolona z tego, że w tym roku do kapliczki przychodzi dużo ludzi, jak nigdy. Moje serce raduje się.

Jak co roku babcia przychodzi do kapliczki i śpiewa wraz z innymi. Czy może nam babcia zdradzić, który to już mniej więcej maj, kiedy chwali Maryję przy kapliczce?

- Dwadzieścia lat mieszkam w bloku 201i przez dwadzieścia lat chodzę do kapliczki, chyba, że mnie po prostu nie ma. W każdym razie staram się być regularna i jak co roku modlę się oraz śpiewam przy niej wraz z innymi.

Piękna polska tradycja śpiewania w maju przy kapliczkach powoli zanika. Jak babcia przewiduje, czy ta tradycja przetrwa przy naszej kapliczce?

- Na pewno. Jestem bardzo dumna z moich przybranych wnuków: Kamila Tusińskiego i Tomasza Siedleckiego. Chłopaki bardzo chętnie prowadzą nabożeństwa przy kapliczce. Myślę, że Maryja dam im wiele łask oraz, że w przyszłości nie zbłądzą.

Czy dziwi babcię fakt, że do kapliczki, która znajduje się w centrum 65 - tysięcznego miasta, przychodzi codziennie około 20 osób? Przecież przy kapliczkach śpiewa się w mniejszych miejscowościach i na wsiach.

- To i tak nadal mało. W końcu osiedle Dolnośląskie jest największym osiedlem w Bełchatowie, ale porównując ten wynik z wynikami z ubiegłorocznych lat, kiedy śpiewało przy kapliczce 5, 7, góra 10 osób, to myślę, że jest dobrze. Teraz powinno być jeszcze więcej niż 20 osób, ale nieraz jest i więcej, dlatego cieszymy się, że co roku nas przybywa. Uważam też, że dodatkowym plusem jest to, iż krzyż jest zadbany. Chłopaki robią wszystko, i sprzatają, i podlewają. Jestem bardzo dumna z moich ,,wnuków".

Już od wielu, wielu lat babcia opiekuje się naszą kapliczką. Właściwie, kiedy babci powierzono opiekę nad krzyżem?

- Kiedy się przeprowadziliśmy z mężem do bloku, to taka starsza pani z naprzeciwka, z ul. Wojska Polskiego opiekowała się krzyżem i ubierała Go, ale około 15 lat temu dała Ona klucze mi i od tej pory wraz z dziećmi, które przychodziły, wspólnie naszą kapliczkę czyściliśmy, oprzątywaliśmy i sadziliśmy kwiaty, które następnie podlewaliśmy.

Jak babcia uważa, czy nasza kapliczka rzeczywiście jest niezwykła i cudowna?

- Nasza kapliczka jest chyba najcudowniejsza ze wszystkich, które kiedykolwiek widziałam. Krzyż jest przecudny, ubrany w tym roku przepięknie. A ubierali Go: Kamil, Tomasz i Magda Bielach. Ja z ziemi nimi dyrygowałam (śmiech).

Nasza stara kapliczka została wybudowana w 1906 roku, zaś nową poświęcono dokładnie 19 maja 2002 roku, czyli 5 lat temu. Czy zdążyła już babcia przyzwyczaić się do obecnej kapliczki? Czy nadal babcia pamięta tę starą?

- Obecna kapliczka jest piękna, ale jeśli chodzi o tę starą, to tamta była dla mnie wręcz przepiękna. Sama Matka Boża była przywieszona drutem do drewnianej kapliczki. Pamiętam, że którejś zimy zrzucił nam tę kapliczkę wiatr i cała się połamała, dlatego więc wzięłam wtedy do siebie do domu figurkę Matki Bożej, umyłam Ją i nawet pomalowałam. Podczas kolędy, kiedy chodził ksiądz, pamiętam do dzisiaj, że był to ksiądz Dadej, rozmawiałam z nim na temat naszej kapliczki, że to może jednak ktoś ją zrzucił i połamał. Na szczęście, gdy od razu zrobiło się cieplej, sąsiedzi zreperowali małą drewnianą kapliczkę i wtedy też wyniosłam do niej figurkę Niepokalanej. Innym razem z niewiadomych przyczyn potłuczona została sama Matka Boża. Wówczas wykopaliśmy obok dół i wcześniej wkładając pozostałe kawałki do pudełka, pochowaliśmy Ją w ziemi. W niedługim czasie zakupiliśmy nową Niepokalaną i to też pamiętam, że w maju zanieśliśmy Ją do Kościoła, gdzie ksiądz Józef poświęcił tę figurkę, a następnie przyniesliśmy Ją do tego miejsca, gdzie stoi obecnie.

12 maja w sobotę nasza wspólnota Rycerstwa Niepokalanej organizowała Dzień Skupienia MI. Co babci najbardziej utkwiło w pamięci i spodobało się w tym dniu?

- Był to dla mnie jeden z najpiękniejszych dni. Moi przybrani wnukowie zorganizowali teatrzyki o Św. Maksymilianie Marii Kolbe. Brali w nich udział i Ojciec Święty, i ksiądz Stanisław Dziwisz. Było po prostu przepięknie. Ja już nie mogłam od nich oczu oderwać. Poza tym bardzo podobały mi się konferencje i Msza Święta. Zachwyciła mnie duża ilość pocztów sztandarowych. To naprawdę było coś pięknego. Potem zastawiono stoły. Każdy przyniósł co mógł. Nawet bigos był gotowany, ponieważ spodziewano się, że przyjedzie dużo osób z innych parafii. Upieczono także ciasta. Inni Rycerze przynieśli jeszcze owoce, cukierki. Wszystko było wyśmienite. Ja też zaniosłam Sernik i Murzynka. Ogółem wszystko mi się bardzo podobało i zapewne długo pozostanie mi ten dzień w pamięci.

Jak babcia ocenia swoich ,,wnuków" i inne dzieci, które wystawiły 2 przedstawienia o tematyce rycerskiej?

- Bardzo cieszę się, że mam takich ,,wnuków". Obydwa przedstawienia były przepiękne. Widać było, że dzieci bardzo się starały, aby wszystko wyszło dobrze. I tak też się stało.

90 lat temu 13 maja w Fatimie Maryja poleciła trojga pastuszkom odmawiać Różaniec. Ta misja została powierzona nie tylko dzieciom, ale również nam. Dlatego, jak z tym odmawianiem Różańca jest w przypadku babci?

- Bardzo kocham modlitwę Różańcową. Należę do Koła Różańcowego, dlatego odmawiam ją codziennie. Każdego 13 dnia miesiąca, począwszy od maja, aż do października, staram się chodzić na nabożeństwa fatimskie w naszym Kościele, pw. NMP Matki Kościoła, gdzie jednym z punktów programu jest procesja fatimska.

13 maja wspominaliśmy także 26. rocznicę zamachu na Ojca Świętego Jana Pawła II. Podobno babcia ma szczególne wspomnienia z tego dnia. Czy to prawda?

- Tak, to prawda. Właśnie 13 maja 1981 roku miałam w nocy sen. Śniło mi się, abym odmówiła modlitwę ,,Po Twoją obronę" w intencji Ojca Świętego. W ogóle nic nie wiedziałam o tym wydarzeniu, że Jan Paweł II będzie miał wypadek. Spałam mocnym snem, ale obudziłam się. Mój mąż już był chory. Leżał na drugim łóżku. Gdy już obudziłam się, klękłam i zaczęłam odmawiać tę modlitwę, mój mąż powiedział wówczas: ,,A co ty wstałaś i zaczynasz się modlić?". Powiedziałam mu, że miałam taki sen, abym pomodliła się za Ojca Świętego, bo Papież w myślach nakazał mi się po prostu pomodlić. Rano poszłam do pracy do fabryki i mówiłam tam koleżankom, że miałam taki sen o Janie Pawle II, żebym się pomodliła za Niego, ale jeszcze nie wiedziałyśmy o zamachu na naszego Rodaka, bo przecież śniło mi się to w nocy z 12 na 13 maja. Potem przyszła do mnie koleżanka, z którą razem pracowałam i mówi: ,,Jednak miała pani łaskę u Boga, że w ogóle przyszedł pani na sen ten wypadek Papieża". Dopiero wtedy zrozumiałam, co to miało wszystko znaczyć.

W rzeczywistości babcia jest już prababcią i nadal wygląda młodo. Jest babcia wesoła i radosna, pozytywnie nastawiona do życia. Jaka jest recepta babci na ten niespotykany wśród starszych optymizm?

- Przede wszystkim nigdy nie mówię, że jestem już stara i niedołężna. Zawsze powtarzam sobie i innym, że jestem młoda i cieszę się z życia, bo mam wnuki, prawnuki, którym układa się bardzo dobrze. Najważniejsze jest to, że rodziny moich dzieci są szczęśliwe. Nie ma żadnych rozwodów. Nie ma żadnych kłótni. Wiem, że wśród moich dzieci panuje zgoda i z tego niezmiernie się cieszę.

Serdeczne babci dziękujemy, iż babcia jednak zdecydowała się odpowiedzieć na kilka naszych pytań. Chyba nie było, aż tak źle?

- Nie, nie było źle (śmiech). Ja również dziękuję.

Z babcią Józią rozmawiali: Kamil Tusiński i Tomasz Siedlecki. Już niedługo kolejny ciekawy wywiad z Rycerzem Niepokalanej. Serdecznie zapraszamy do zaglądania do tej właśnie kategorii ;-)

środa, 07 marca 2007
Usłyszałam: Różaniec! Różaniec! - rozmowa z Jadwigą Wiącek

Tym razem po raz pierwszy w Wielkim Poście mieliśmy okazję porozmawiać z Ekonomem naszej wspólnoty - siostrą Jadwigą Wiącek, która udzieliła odpowiedzi na pytania, odnoszące się do obecnego okresu liturgicznego oraz nawrócenia. Serdecznie polecamy przeczytanie tego wywiadu.

Jadwiga Wiącek - Ekonom naszej wspólnoty MI

Przeżywamy obecnie Wielki Post. Czy ma siostra jakieś postanowienia?

- Lubiłam oglądać seriale telewizyjne, ale postanowiłam w Wielkim Poście całkowicie zrezygnować z nich i w ogóle z telewizji. Teraz więcej modlę się, a wolny czas, który mam, poświęcam rozmyślaniom o Matce Bożej i Panu Jezusie.

Które z wielkopostnych nabożeństw przemawia do siostry najbardziej?

- Droga Krzyżowa, Gorzkie Żale. Szczególnie modlitwy ze słowami: ,,Któryś za nas cierpiał rany", bardzo mocno na mnie działają i dogłębnie dotykają mojego serca.

Mówi się, że okres Wielkiego Postu to czas nawrócenia. A w jaki sposób siostra nawraca się w tym okresie?

- Moje nawrócenie rozpoczęło się wtedy, kiedy odchodziłam na emeryturę. Zapytałam Maryi: ,,Co ja będę robić, skoro mam tyle czasu na emeryturze?". Wówczas od Niepokalanej dostałam tchnienie, które mówiło mi: ,,Różaniec! Różaniec!" i tak sobie pomyślałam, że Różaniec byłby najlepiej odmawiany rano, kiedy każdy wstaje do pracy, dlatego żeby nie zaniedbać tego czasu, ale poświęcić go Matce Bożej i Jezusowi jako pokutę za swoje całe zło oraz za wynagrodzenie, za wszelkie niewierności, swoje wady i winy. I tak od 2003 roku wstaję wcześnie rankiem i idę do Kościoła, gdzie przed Mszą Świętą wraz z innymi Rycerzami odmawiam modlitwę różańcową i ofiarowuję ją Panu Bogu jako tę właśnie pokutę wynagradzającą.

W Środę Popielcową usłyszeliśmy słowa: ,,Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.". Jak siostra rozumie te słowa?

- Myślę, że każdy z nas przeżywa te słowa na swój sposób, inaczej niż inni. Uważam też, że człowiek znikąd przyszedł i do nikąd pójdzie, ale tylko jego ciało, bo wiadomo, że dusza idzie zawsze do nieba lub piekła.

Czy siostra ma zamiar pojechać na rekolekcje do Niepokalanowa Lasku w terminie 23 - 25 marca br.?

- Bardzo chętnie duszą i sercem będę łączyła się duchowo z Rycerzami, ale ponieważ, że wybieram się na operację ślinianki, nie będę mogła skorzystać z tego daru łaski, jakim są rekolekcje w Niepokalanowie, lecz do tej pory bardzo dużo już skorzystałam, bo w ostatnim czasie przyjęłam sakrament chorych, byłam u Spowiedzi i u Komunii Świętej w pierwszy piątek miesiąca, także Pan Jezus jest ze mną i myślę, że wszystko będzie dobrze.

Jakie owoce dają siostrze rekolekcje wielkopostne?

- To jest taki szczególny czas nawrócenia, pokuty i jałmużny. Każde słowo, które głosi misjonarz lub rekolekcjonista, zawsze coś nowego odkrywa w sercu człowieka. Tak przynajmniej ja to odczuwam. I właśnie w tym wyjątkowym czasie modlimy się na Różańcu codziennie o 6:30 rano o nawrócenie grzeszników, za złe postępowanie Polaków, za grzechy duchowieństwa, kapłanów, rodzin, za grzechy rozwiązłości małżeńskiej, za wszystkie potrzeby, które zgłaszają nam ludzie i myślę, że dobry Bóg wesprze tych, proszących o modlitwę.

Czy w okresie Wielkiego Postu siostra korzysta z sakramentu pojednania, w jakiś szczególny sposób?

- Każdy pierwszy piątek miesiąca jest dniem mojego ponownego nawrócenia. Tak samo wyjazdy do Niepokalanowa, gdzie mogłam do tej pory korzystać z tego sakramentu, ale w tym roku tak się stało, że mam inne doświadczenie, także tegoroczny Wielki Post będzie u mnie wyglądał trochę inaczej, m. in. bez wyjazdu do tego niezwykłego miejsca, gdzie można, a nawet trzeba skorzystać ze Spowiedzi Świętej.

W tym miesiącu obchodzimy święto Zwiastowania NMP. Jak siostra myśli, jakie znaczenie ma dla nas Rycerzy Niepokalanej ta uroczystość?

- Dla nas Rycerzy ta uroczystość ma szczególne znaczenie, ponieważ jest to dzień poczęcia Pana Jezusa. Wtedy to, kiedy Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi, że porodzi Syna i nada Mu imię Jezus, ogłosił radosną nowinę nie tylko Niepokalanej, ale przede wszystkim ludziom na ziemi. W tym dniu modlimy się także za każde wybrane dziecko poczęte. Ja zawsze co roku podejmowałam się duchowej adopcji i modliłam się od 25 marca do końca roku za jedno nienarodzone dziecko. W tym roku nie wiem, jak to się poukłada. W każdym razie jest to bardzo ważne, aby ofiarować swoje modlitwy za dzieciątko, którego los znany jest tylko Bogu, choć czasami Pan Bóg sprawia, że mamy możliwość dowiedzenia się tego, co dalej będzie się działo z tym dzieckiem.

19 marca obchodzimy inne święto, którym jest wspomnienie Św. Józefa Oblubieńca NMP. Czy ta postać jest siostrze bliska?

- Jak najbardziej. Św. Józef był przecież przybranym tatą Pana Jezusa i tak samo jest naszym, czyli wszystkich Rycerzy Niepokalanej i ludzi na ziemi. Jestem wdzięczna Panu Bogu, że dał nam takiego opiekuna i orędownika w niebie.

Czego siostrze możemy życzyć w okresie Wielkiego Postu?

- Ja nie jestem wymagająca (śmiech).

Ale w tej wiadomej sytuacji, w której znajduje się siostra, życzymy dużo, dużo zdrowia.

- Tak, właśnie zdrowie w najbliższym okresie przyda mi się najbardziej, ale i także modlitwa, o którą proszę Was, Rycerzy.

Na pewno będziemy się za siostrę modlić i łączyć się w jej cierpieniu. Dziękuję bardzo serdecznie za tę rozmowę i mówię śmiało: ,,Do zobaczenia!".

- Ja również dziekuję i odpowiadam: Do zobaczenia!

Wywiad z siostrą Jadzią przeprowadził Tomasz Siedlecki. Kolejna rozmowa jeszcze przed świętami Wielkiej Nocy.

sobota, 03 lutego 2007
Rekolekcje, rekolekcje i jeszcze raz rekolekcje - rozmowa z ks. Marianem Kowalczykiem SCJ

Naszym kojelnym gościem, z którym przeprowadziliśmy wywiad w miesiącu lutym jest opiekun Rycerstwa Niepokalanej w naszej parafii - ks. Marian Kowalczyk SCJ, czuwający ponad 4 lata nad MI przy naszym kościele.

Ks. Marian Kowalczyk SCJ - Opiekun parafialnego MI

Jak się dla księdza rozpoczął rok 2007?

- Bardzo pomyślnie. Głosiłem kazanie na rozpoczęcie roku 2007. Przychodziły mi do głowy myśli papieskie, które odnośnie tej ważnej daty przyszły mi na myśl, a dotyczyły przemijania czasu i ułożenienia człowieka w tej rzeczywistości.

Czy dla księdza dzień 2 lutego jest świętem?

- Tak, oczywiście. Z tradycyjnego jeszcze wydania mojego dzieciństwa, było to święto kończące okres Bożego Narodzenia, ten tradycyjny okres, bo liturgiczny kończy się w niedzielę Chrztu Pańskiego. Owszem, wtedy święto Chrztu Pańskiego było w repertuarze okresu Bożego Narodzenia, a ostatnim świętem było właśnie święto Matki Bożej Gromnicznej. Pod taką nazwą była ta uroczystość. Mam na myśli lata 50. i 60.

Ewangelia o Ofiarowaniu Pańskim mówi o tym, że Jezus jest światłością świata. Czy ksiądz się z tym zgadza?

- Jak najbardziej. Należy rozumieć światłość świata w sensie duchowym i intelektualnym. Ta światłość zewnętrzna, którą ukazują zapalone świece, są jej symbolem. W zasadzie nasze myśli są skierowane na rzeczywistość niewidzialną, którą jest sam Syn Boży. On zjawiając się na świecie poprzez wcielenie nadaje sens ludzkiemu istnieniu i tym właśnie sensem staje się światłością dla każdego człowieka.

11 lutego jest Światowym Dniem Chorych. Czy Rycerstwo Niepokalanej, a zwłaszcza ksiądz przygotował coś na ten dzień?

- Narazie jeszcze nie pracowałem nad tym. Z resztą nie jest to mi w tej chwili zlecane, bo w parafii są młodsi księża od tego, którzy tak samo jak ja są wikariuszami, ale jeżeli będą jakieś plany, to ja się chętnie dołączę do tego projektu.

11 lutego jest także święto Objawienia się Matki Bożej Świętej Bernadetcie Soubirous. Czy to wydarzenie ma jakiś związek z Rycerstwem Niepokalanej?

- Na pewno. To Ta sama Niepokalana, o której uczy nas Św. Maksymilian Kolbe. Zresztą za nim on założył Rycerstwo, Matka Boża sama się objawiła, czyli można powiedzieć, że Ona dała inspirację Św. Maksymilianowi i w ogóle całemu Kościołowi. Zwłaszcza, że może słyszeliście albo i też nie, że Św. Bernadetta rozmawiała z Matką Bożą i tę nowinę o objawieniu przyniosła swojemu proboszczowi, mówiąc o nim w języku francuskim, a ona przecież pochodziła z kraju Basków, więc nawet nie rozumiała słów po francusku, które do niej mówiła Maryja o tym, że jest Niepokalanie Poczęta. Dopiero kiedy proboszcz usłyszał te słowa, był zdumiony, że dziecko powiedziało mu zdanie, którego właściwie nie rozumiało, a ono zawierało bardzo głęboką treść.

Ciało Św. Bernadetty nie rozłożyło się po jej śmierci i przebywa w Nevers. Czy ksiądz uważa to za cud?

- Oczywiście. On sam przemawia za siebie.

Czy postać Św. Walentego jest księdzu dobrze znana jako biskupa, który uzdrawiał?

- Trochę, ale jeżeli chodzi o  Św. Walentego i dzień 14 lutego, to bardziej znani mi są inni ludzie, których papież Jan Paweł II ustanowił Apostołami Europy, a zarazem Apostołami Słowian. Są to Święci Cyryl i Metody.

Niedługo zacznie się okres Wielkiego Postu. Czy ma już ksiądz jakieś postanowienia?

- (śmiech) Postanowienia to mam tylko takie, że będę dogłębnie głosił rekolekcje wielkopostne i już zaczynam w czwartek po Środzie Popielcowej. Jest to forma nauki i to bardzo zasadnicza, bo nie da się rekolekcji głosić, gdy człowiek nie ma wewnątrz siebie tego, co chce głosić. To jest niemożliwe. Najwyżej można przeczytać z kartki, ale to może każdy uczeń z klasy piątej. Jeżeli tylko dobrze będzie umiał czytać, to też przeczyta, ale to na pewno da mniej owoców, jeśli ktoś sam nie będzie chciał przeżywać tych rekolekcji i nimi żyć.

W jaki sposób ksiądz przygotowuje się w okresie Wielkiego Postu na śmierć Zbawiciela i Jego Zmartwychwstanie?

- Na śmierć i Zmartwychwstanie Pańskie przygotowuję się przez przede wszystkim przeżywanie Męki Pańskiej. Czy to będzie w formie Gorzkich Żali, czy w formie Drogi Krzyżowej czy też w formie bolesnych tajemnic Różańca Świętego albo również przez rekolekcje, które wygłaszam do ludzi, gdyż one docierają w pierwszej kolejności do mnie, celem każdych rekolekcji jest dobre przygotowanie człowieka do nawrócenia, czyli do Spowiedzi Świętej, a bez przeżywania Męki Pańskiej myślę, że ten cel jest prawie nie do osiągnięcia.

To już niestety koniec naszego wywiadu. Serdecznie dziękujemy. Naszym gościem był ks. Marian Kowalczyk, sercanin, który opiekuje się naszą wspólnotą.

- Dziękuję.

Wywiad przeprowadzili Tomasz Siedlecki i Kamil Tusiński. Na następną rozmowę zapraszamy w marcu.

13:13, belchatow.scj.mi , Wywiady z Rycerzami
Link Komentarze (1) »
środa, 31 stycznia 2007
Początek jest zawsze trudny - rozmowa z Emilem Chłód

Tym razem wywiad jest przeprowadzony trochę wcześniej i w bardziej nietypowy sposób, ponieważ przez Komunikator Internetowy ,,Gadu-Gadu" z bratem Emilem Chłód. Na pewno zostanie jeszcze przeprowadzony wywiad w miesiącu lutym z Rycerzem, należącym do Grupy Starszych.

Emil Chłód - fotograf Grupy Młodzieży

Jak brat się czuje w nowym roku 2007? Może jakieś nowe wrażenia brat zaliczył na swoim koncie związane z Rycerstwem?

- Nie miałem jeszcze wrażeń i przeżyć takich, które bym zapamiętał, lecz zostałem jednym z czterech operatorów bloga rycerskiego. Powierzono mi funkcję fotografa oraz prowadzenie GALERII.

Co brata zachęciło do prowadzenia GALERII?

- Lubię taki rodzaj pracy na blogu. Sprawia mi to dużą przyjemność, a co do planów to narazie nie będę ich zdradzał. Niech to będzie tajemnica.

A czy może brat chciałby mieć jakąś funkcję w Rycerstwie Niepokalanej?

- Tzn. może trochę bardziej szczegółowo?

Np. skarbnika czy jakąś funkcję, którą brat wymyśliłby, aby na spotkania przychodziło więcej osób?

- Wystarczy mi narazie ta, którą mam, czyli fotografa, a co do zachęcenia osób na spotkania, wprowadziłbym trochę inną formę spotkań.

A może chce brat z nami się podzielić propozycjami co do Rycerstwa?

- Na początek spotkania byłaby krótka modlitwa (10 minut), następnie rozważanie jakiegoś tematu (20 minut), później jakiś test czy quiz i na sam koniec wspólne gry i zabawy.

Dobrze. Na pewno te propozycje będą rozważone. Dziękuję za wywiad i życzę miłej pracy związanej z GALERIĄ.

- Dziękuję. Maryja!

Wywiad przeprowadził Kamil Tusiński. Kolejny już za parę dni.

wtorek, 09 stycznia 2007
Jestem młodym Rycerzem - rozmowa z Janem Polityło

Naszym gościem, z którym przeprowadziliśmy rozmowę w styczniu na temat ofiary i służby Maryi był brat Jan Polityło, jak się okazuje młody Rycerz Niepokalanej. Serdecznie zapraszamy do przeczytania tego wywiadu.

Jan Polityło - zastępca prezesa MI w naszej parafii

Jaki był dla brata miniony rok 2006?

- Uważam, że był to dla mnie dobry rok.

Czy odniósł brat jakieś szczególne sukcesy?

- Myślę, że największym naszym sukcesem jest to, że są nowi Rycerze, tak w Grupie Młodzieżowej, jak i Grupie Starszych. Te kilka osób na pewno w jakimś stopniu to Maryja zaprosiła, ale też było nasze zachęcenie. Z tego się cieszę i trzeba bardziej dziękować Jezusowi za nich, bo to jest dobra sprawa, że jest nas więcej, że Rycerstwo ma jakieś szanse dalszego przetrwania.

Z kim brat spędzał święta Bożego Narodzenia?

- Spędzałem je z praktycznie całą swoją rodziną. W Wigilię z żoną byliśmy sami, ale w I i II dzień świąt u nas w domu spędzaliśmy te uroczyste chwile z wnuczkami i dziećmi.

Temat naszej gazetki na styczeń brzmi: ,,Ofiara i służba Maryi". Jak brat uważa, czy Maryja służyła innym ludziom?

- Pan Jezus powiedział kiedyś: ,,Ten jest największy, kto jest sługą wszystkich". Taką odpowiedź dał w Ewangelii Apostołom, gdy spierali się o pierwszeństwo. Myslę, że Maryja służyła innym ludziom. Mamy dobry przykład, którym jest Nawiedzenie Św. Elżbiety. W tej chwili też służy wszystkim, całemu światu, tylko że nie zawsze widzimy łask, które od Niej otrzymujemy.

Świety Maksymilian także ofiarował swoje życie za współwięźnia. Czy można ten czyn uznać za godny prawdziwego Rycerza?

- Sądzę, że jest to szczególny czyn bohaterski. Tak samo Pan Jezus oddał swoje życie za nas wszystkich, za każdego oddzielnie. Słyszałem, nawet takie powiedzenie, że gdyby mu przyszło oddać życie za jednego człowieka, to też by je oddał. Świety Maksymilian uważał, że poświęcenie własnego życia za innych to jest  prawdziwa ofiara, dlatego jest wzorem dla nas wszystkich.

Może to jest trudne pytanie, ale czy brat umiałby sprostać takiemu wyzwaniu i oddać za kogoś swoje życie?

- Może przy pomocy Bożej byłbym zdolny ofiarować swe życie za innych, ale jednak trudno w tej chwili powiedzieć.

Czy miał brat kiedyś okazję szczególnie komuś pomóc?

- W życiu różnie się działo. Pracowałem 45 lat, były takie sytuacje. W tej chwili możeby było trudno opowiadać, bo trzebaby się było zastanowić nad tym. Pracowałem pod ziemią w zakładzie górniczym w Działoszynie przez kilkanaście lat, gdzie byłem ratownikiem górniczym, więc były podobne sytuacje i akcje, że ludzi trzeba było ratować z zagrożenia. Jedną pamietam dosyć dobrze, iż górnicy znaleźli się w takim miejscu, że trzeba było ich jak najszybciej wyprowadzić, bo za kilka minut mógł nastąpić wybuch metanu czy też tlenku węgla. Ogólnie sytuacji, gdzie musiałem się wykazać odwagą i wytrwałością, szczególnie kiedy chodziło o ludzkie życie, było bardzo wiele. Myślę, że długo by można opowiadać.

Dzisiaj obchodzimy uroczystość Trzech Króli. Ich do Małego Jezusa zaprowadziła gwiazda, a dla brata co jest taką gwiazdą betlejemską prowadzącą do Boga i Niepokalanej?

- Dla Rycerzy Niepokalanej taką gwiazdą jest sama Maryja. Ona ma tylko jeden cel, aby wszystkich doprowadzić do Jezusa.

Również ważną ofiarą jest ofiarowanie się Maryi. Ile lat temu brat ofiarował się Niepokalanej, wstępując do Rycerstwa Niepokalanej?

- Do Rycerstwa wstąpiłem około 5 lat temu, więc jestem jeszcze młodym Rycerzem.

Czy po tych kilku latach brat znalazł w Rycerstwie to, czekał wcześniej szukał? Czy spełniły się brata oczekiwania, co do Rycerstwa Niepokalanej?

- Jest jak jest. Służba Maryi polega na tym, aby Jej właśnie służyć i być narzędziem w Jej rękach, żeby ten cel przyświęcał. Wtedy będziemy dobrymi Rycerzami, gdy będziemy wypełniać Jej wolę.

W maju brat został zastępcą prezesa naszego parafialnego MI. Czy rzeczywiście jest trudno czy też jednak wszystko bratu przychodzi z łatwością?

- Właściwie jestem takim człowiekiem, że jakieś sprawy organizacyjne nie sprawiają mi wiekszej trudności. W końcu pracowałem w miejscu, gdzie trzeba było z wyprzedzeniem  i bez chwili wahania organizować sprawy. Tutaj w Rycerstwie służy się troszkę inaczej, bo służy się duchowo, Bogu. Do tych małych zadań staram sie podchodzić z sercem i je wykonywać z ochotą, tego krzyża nie wlec, lecz nieść z radością. Nieraz to różnie wygląda w tym naszym życiu.

Co możemy bratu życzyć w najbliższym roku 2007?

- Myślę, że przede wszystkim tego, abyśmy się spotkali kiedyś w niebie, bo dążenie do nieba jest największym celem i życzeniem naszego życia, gdyż tutaj na ziemi wszystko jest ważne, ale najważniejsze jest życie wieczne.

Tego bratu i sobie życzymy. Dziękujemy bardzo za poświęcenie nam kilku minut.

- Proszę bardzo. Była to dla mnie czysta przyjemność.

Wywiad z bratem Janem Polityło przeprowadzili: Tomasz Siedlecki i Emil Chłód. Już z początkiem lutego zapraszamy do przeczytania naszej następnej rozmowy.

sobota, 02 grudnia 2006
Trudno być ,,lokomotywą" - rozmowa z Heleną Wieczorek

Kolejną Rycerką, z którą będziemy przeprowadzali wywiad grudniowy jest Helena Wieczorek - prezes parafialnego Rycerstwa Niepokalanej i animator Grupy Starszych. Chcemy porozmawiać z siostrą na temat Uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP i Świąt Bożego Narodzenia.

Helena Wieczorek - prezes parafialnego MI i animator Grupy Starszych.

Już za kilka dni będziemy obchodzić Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi. Jakie znaczenie ma to święto dla Rycerzy Niepokalanej?

- Dla Rycerzy jest to najważniejsze święto w roku, bo przeżywamy je we wspólnocie, przygotowujemy się do tego świeta poprzez nowennę do Niepokalanej. Liczy się również wspólne przeżywanie, czyli uroczysta Msza, a po Mszy agapa i też tutaj wszyscy się angażujemy, aby na stołach były słodycze czy owoce. Oprócz tej duchowej strony, do której się przygotowujemy przez nowennę i przez Eucharystię, która jest najważniejszym wydarzeniem dnia jak już wspomniałam, w tym dniu szczególnie musimy się zastanowić nad ogólnymi sprawami MI. Święto Niepokalanego Poczęcia jest dla Rycerzy, wyrastających z nurtu franciszkańskiego bardzo ważną kontynuacją tego, o co zabiegał zakon frańciszkański, czyli uznanie tytułu Niepokalanego Poczęcia Maryi, o które modlimy się, np. w Koronce do Niepokalanej. Takie duchowe działanie właśnie mi się podoba. Pobiegniemy za Tobą Maryjo.

Święty Maksymilian powtarzał, że Niepokalana jest naszym ideałem. Czy siostra w pełni się z tym zgadza?

- Raczej tak. Dla mnie Maryja jest właśnie ideałem, do którego można dążyć do końca życia, bo ideał nigdy się nie wyczerpie. Trzeba się do niej upodabniać, bo to zadanie na całe życie.

Dzień 8 grudnia jest dniem, kiedy wiele osób wstępuje do wspólnoty MI. Jak siostra sądzi, co ich inspiruje do podjęcia takiej decyzji?

 - Myślę, że jest to tak jak w każdym powołaniu, że Maryja zaprasza wszystkich, ale nie każdy odpowiada, a jeśli już ktoś odpowie i chce do Niej należeć to wstepuje, bo zawsze we wspólnocie, tak jak Ojciec Święty powiedział, kto się modli razem, ten nigdy nie jest sam.

Również w naszej parafii 8 grudnia kilka osób stanie się Rycerzami Niepokalanej. Czego im siostra życzy?

- Przede wszystkim gratuluję im wyboru i odwagi, a najważniejsze czego im życzę, to żeby wytrwali do ostatniego tchnienia przy Maryi.

6 grudnia obchodzimy tzw. mikołajki. Czy może siostra powiedzieć jaki otrzymany prezent, utkwił siostrze najdłużej w pamięci?

- Uważam, że zawsze to są te prezenty z dzieciństwa. Jeden pamiętam najbardziej, dlatego że otrzymałam buty, tylko że w innym kolorze: jeden był biały, a drugi kremowy, jakby od innej pary. Ten prezent najdłużej został mi w pamięci i mówiąc o nim, zawsze chce mi się śmiać.

Czy w tym roku będą organizowane przez naszą wspólnotę mikołajki dla ubogich rodzin?

- Tak. Planujemy też zorganizowanie paczek i wręczenie ich ubogim rodzinom, ale będzie to po świętach, około 30 grudnia, gdyż nie zdążymy się z tym teraz wyrobić.

Z kim i jak siostra przeżywa Święta Bożego Narodzenia?

- Święta zawsze przeżywam w rodzinie, tzn. nie tylko w tej najbliższej. Bardzo często spotykamy się u któregoś z rodzeństwa i organizujemy rodzinne spotkanie w większym gronie.

Co Dzieciątko Jezus wnosi do siostry rodziny?

- Błogosławieństwo i dużo radości.

Zbliża się nieustannie koniec roku 2006. Jak siostra podsumowuje ten rok w MI?

- W Rycerstwie Niepokalanej był to trudny rok, pełen wyzwań i ciężkiej pracy. Zdobyłam dużo doświadczenia. Moja odpowiedzialność się zwiększyła i próbuję się z tym zmierzyć, oczywiście z Bożą pomocą na pewno wygram.

W maju siostra została prezesem parafialnego Rycerstwa Niepokalanej. Jak siostra czuje się w tej roli?

- Zawsze było mi bardzo trudno być tą ,,lokomotywą". Raczej wolałabym być gdzieś z tyłu. Myślę, że skoro Pan Bóg daje nam zadania, to aby je rozwiązać pomaga nam i daje potrzebne łaski. Radzę sobie też dzięki wspólnocie, bo od niej dużo zależy. Wszyscy są raczej chętnie nastawieni do mnie. Ci, którzy przychodzą na spotkania dużo się angażują, np. w przewodniczeniu modlitwom czy rozważaniu różańca. Uważam, że bycie prezesem Rycerstwa jest dla mnie sporym doświadczeniem. Na pewno cały czas się uczę.

Skoro pytaliśmy o podsumowanie tego roku, to również zapytamy o plany Rycerstwa Niepokalanej na przyszły rok?

- Na przyszły rok wstępnie przygotowaliśmy plan pielgrzymek, bo oczywiście strona duchowna jest najważniejsza. Chcemy odwiedzić te miejsca, w których można odczuć charyzmaty naszego założyciela. Planujemy pielgrzymki do Zduńskiej Woli, Niepokalanowa, Oświęcimia i do Łodzi Łagiewnik. Głównym celem wspólnego pielgrzymowania jest umocnienie naszej wiary. Tak jak każdy naród ma swoją Jerozolimę, tak i Rycerstwo ma swoje miejsca, gdzie podróżuje. Wracamy na naszych spotkaniach do ,,Konferencji Św. Maksymiliana". W przyszłym roku odbędzie się też u nas czuwanie MI. Także, więc myślę, że na Nowy Rok potrzeba będzie dużo sił i zapału.

Czego mamy życzyć siostrze na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia?

- Raczej tego, czego się życzy wszystkim: błogosławieństwa od Dzieciątka Jezus, by tak jak Maryja umieć odpowiadać na wolę Bożą, rozpoznawać i wypełniać ją.

Tego siostrze życzymy. Dziękujemy za wywiad.

- Dziękuję.

Rozmawiali Tomasz Siedlecki i Kamil Tusiński. Następny wywiad po świętach Bożego Narodzenia.

 
1 , 2
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Boże Narodzenie 2010



darmowy hosting obrazków


NOWY DZIEŃ :




darmowy hosting obrazków
Intencja MI na GRUDZIEŃ 2010:
Abyśmy, jak Maryja Niepokalana, stawali się przybytkiem Emmanuela, Boga z nami, wnosząc nadzieję i radość w życie naszej młodzieży.


darmowy hosting obrazków
Nasze spotkania MI:
1) GRUPA STARSZYCH MI
w środy o godz. 19:00
2) GRUPA DZIECI MI
w soboty o godz. 10:30
Grafik animatorów MI



darmowy hosting obrazków
NAPISZ DO NAS:
mi.pkrd.bel@interia.pl


Zostań Rycerzem Niepokalanej:


Licznik bloga:


Tyle teraz jest tu osób:
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


Jest godzina:


Skomentuj blog MI:


Prognoza pogody:



Administrator bloga MI:
TOMEK


Rankingi:

Ranking Stron Katolickich <><


Statystyki bloga MI:


Muzyka w tle bloga:
RADIO NIEPOKALANÓW

RADIO NIEPOKALANÓW

Free JavaScript from
Rainbow Arch



Boże Narodzenie 2010